IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 was he yours if he wanted me so bad?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
http://virtum.forumpolish.com/t49-was-he-yours-if-he-wanted-me-so-bad#49
http://virtum.forumpolish.com/t58-bubblegum-bitch#58
http://virtum.forumpolish.com/t49-the-mistress-of-shadows#49
http://virtum.forumpolish.com/t49-the-mistress-of-shadows#49
http://virtum.forumpolish.com/t49-the-mistress-of-shadows#49
Nancy
Jedna z Wielu

avatar
ROLA NA FORUM : Nieco bardziej prywatne konto Amci
Liczba postów : 3
Data dołączenia : 20/10/2016

PisanieTemat: was he yours if he wanted me so bad?   Sob Lut 18, 2017 3:23 pm


Nanette Leander

Panna Niebanalna

GodnośćNanette "Nancy" Leander, dla przyjaciół Nana, znana też jako Adrienne Crimson
WiekDwadzieścia sześć lat, urodzona piętnastego kwietnia
OrientacjaHeteroseksualna, czasem się obejrzy za jakąś ładną dziewczyną, ale nigdy nic z takiego obejrzenia nie wynikło
PochodzenieFrancusko-brytyjskie
ProfesjaPisarka, scenarzystka, często też pisze rozmaite felietony do różnych gazet
Wzrost i waga168/61, ale to kształty, jasne?
GrupaMieszkańcy Londynu
RasaCzłowiek
RangaJedna z Wielu
Mocebrak

Talenty i usterki, nabyte i wrodzone wszelkiego rodzaju

Czyli co mogło pójść nie tak?



– Nie uważasz, że jeśli świat cię nie akceptuje, to musisz zmienić świat?
– Jeśli świat cię nie akceptuje, może to ty jesteś jednak problemem?

Co naszej Nancy wychodzi...

Skoro jest uznaną pisarką, która dorobiła się niezłej fortuny w bardzo krótkim czasie, musi być dobra. Owszem, wiele osób krytykuje ją za wybraną tematykę czy dobór postaci w tej czy innej powieści, ale jakoś nikt nie podważał jej umiejętności. Bo nawet autor najbardziej zjadliwej recenzji przyznał, że pisać to ona umie. Sama Nan tylko wzrusza ramionami, gdy tylko słyszy komplementy, uważa, że po prostu pisze to, co jej kołacze się między uszami.Cóż, w domu musiała używać naprzemiennie francuskiego i angielskiego, a na zewnątrz - japońskiego i koreańskiego, w zależności, z którym rodzicem później mieszkała. I tu się przydał jej łeb do języków obcych. Może nie jest to poziom mistrzowski, ale całkiem biegle włada również chińskim. Niestety, ciągle się jej trochę mieszają, a czasami, gdy ma coś napisać, zagląda do słownika.
Ma całkiem przyzwoitą pamięć. Szybko uczy się języków, a swoje książki potrafi recytować na wyrywki nawet w środku nocy. Często wykorzystuje to do zapamiętywania rozmaitych detali, które często niechcący wywleka przy najmniej odpowiednich momentach. Niestety, coś za coś. Jeśli chodzi o zapamiętywanie dat czy ulubionych potraw znajomych jest z niej noga.Umiejętność nieco wtórna i ograniczona tylko do kuchni azjatyckiej, jednak coś tam ugotuje! Ale cóż. Nie trawiła nigdy kuchni francuskiej czy też angielskiej z prostego względu - po prostu jej nie smakowała ani jedna, ani druga. Zresztą uważa ogół kuchni europejskiej za coś paskudnego. I pomimo tego gadania i znajomości całkiem sporej liczby przepisów na azjatyckie potrawy, najczęściej zamawia coś w rodzaju pizzy czy chińszczyzny w kubełku.
Kopnąć w krocze potrafi, wykręcić rękę też umie. Ot, nic szczególnego, ale jednak warto umieć się obronić. Nigdy nic przecież nie wiadomo! Inne jej umiejętności bojowe to niezwykle celny prawy prosty damską torebką, fundowanie stygmatów na stopach obcasów i dziabnięcie paznokciem prosto w źrenicę. Auć. Niby nic, ale jednak nieprzyjemnie się robi na samą myśl...No i takie pierdoły, jak chodzenie na wysokich obcasach i pokonywanie w nich nieludzkich dystansów, obrona własna, malowanie i czesanie się, dobieranie pasujących do siebie ciuchów i kolorów, robienie dobrej miny do złej gry, parzenie herbaty i zachowywanie się całkiem naturalnie nawet w najmniej komfortowej sytuacji.

...a to tak nie za bardzo moim zdaniem...

Rodzice Nancy odcięli się od córki, gdy tylko ta zaczęła pisać te swoje sprośne i bezwstydne książki, na których punkcie oszalały napalone nastolatki i kobiety w nudnych związkach. Dlatego też blondynka woli dla własnego zdrowia psychicznego nie rozmawiać o rodzinie, dzieciach i wszystkim, co ma coś wspólnego z podstawową jednostką społeczną.Można ją spokojnie nazwać uzależnioną od kupowania, a wręcz sprowadzania w ilościach hurtowych przyborów piśmienniczych z Azji. Ładne to, kolorowe, słodkie, śliczne, czego chcieć więcej z drugiej strony. Problem jest jednak taki, że wydaje kasę, a zdecydowaną większość tak zachwalanych przez nią przyborów po prostu leży w szufladzie i się kurzy.
Nieporadność wybacza jedynie niektórym poznanym w latach młodości Japończykom, którym, zdaniem blondynki, dodaje to tyle uroku, że się to w głowie nie mieści. Ale na litość boską, facet powinien mieć ikrę! Mówcie sobie, że jest staroświecka, ale po prostu szlag ją trafia, gdy mężczyzna oczekuje, że wyłącznie ona będzie się wykazywała inicjatywą! Gh... Lubi być drapana po karku. Ot taka niewinna słabość, która sprawia, że od razu traci czujność, robi się senna i dziwnie milutka. Inne słabe punkty kobiety to kostki palców u dłoni, lewa skroń i obszar między przeponą a kośćmi biodrowymi. Nie znosi za to być dotykana  po stopach i dole pleców. Czasami odpuści, ale zwykle prycha ze złością.
Nan uwielbia małe gryzonie i po po prostu piszczy jak małe dziecko na widok pojedynczej świnki morskiej. Sama ma dwie - dwie świnki płci żeńskiej, które nazwała Black i White. O ironio, Black ma zdecydowanie więcej białych plamek niż White, która z kolei wygląda, jakby wykąpała się w czarnej farbie... Sama Nancy mówi, że to tak celowo, ironicznie, ale cholera wie, czy wymyślanie imion tych świnek nie odbyło się po jakiejś suto zakrapianej imprezie... A o tym to tuż obok, bo to też problem.Ma aspirujący na poważny problem z alkoholem. Nie jest pijaczką, pije wyjątkowo rzadko, ale cóż... Jak już zacznie pić, może się robić dość groźnie. Nie ma umiaru, nie potrafi do końca przewidzieć zachowania swojego organizmu i czasami zdarzało się jej robić naprawdę głupie rzeczy pod wpływem promili. Czasami pojawiła się na jakiejś terapii, ale skutecznie ignoruje narastający problem. Słaba głowa i brak umiaru to naprawdę słabe połączenie. Na szczęście dla świata nie ma prawa jazdy ani samochodu.
Szczerą nienawiścią darzy cynamon. Dlatego też przy zamawianiu szarlotki czy też innego deseru, w którym może się ta ohydna przyprawa znaleźć, od razu prosi, aby jego ilość ograniczyć do minimum. Tak samo z paroma innymi rzeczami: owocom morza, a przede wszystkim małżom i ośmiornicom, mówi głośne i zdecydowane NIE. Po prostu... Nie. Kilka razy rzygała jak kot po wykwintnej kolacyjce, podziękuje.Relacje damsko-męskie to też nie jej broszka. O ile mówimy o jednej nocy, nie ma problemu. Ale gorzej, gdy facet się zaangażuje. Wtedy zaczynają się problemy. Ataki paniki, niekontrolowane jąkanie, płacz w środku nocy, podwyższone ciśnienie to tylko pierwsze objawy alergii Nancy na poważne związki. Nigdy w takowym nie była, po prostu nie czuje się na siłach, aby spędzić z kimś chociaż niewielką część swojego życia, nie mówiąc o tym, co z niego zostało. Kiedy sama zaczyna kogos lubić,
celowo robi wszystko, aby tę osobę do siebie zniechęć. Po co przecież ryzykować...



– Zastanawiam się, jak możesz sobie sama w oczy spojrzeć.
– Nie musisz się o to martwić, zasłoniłam wszystkie lustra w mieszkaniu.



Precyzyjniejsze przedstawienie z obu stron

Tak na wizus i tak całkiem poważnie




– Kiedyś to po prostu dałbym sobie za ciebie rękę uciąć. I wiesz co?
– Co?
– I  teraz kurwa nie miałbym ręki.

Aparycja, czyli opakowanie dla...

Drobna, filigranowa i urocza. Te przymioty towarzyszyły Nancy, odkąd tylko jest w stanie sięgnąć pamięcią. Z czasem jednak zaczęły się pojawiać nowe epitety, takie jak piękna czy śliczna, a do określenia tykającej seksbomby przywykła już pod kilka lat temu. Co jak co, ale matka natura była wobec niej całkiem hojna. Z pomocą ćwiczeń i dobrych genów dorobiła się godnej pozazdroszczenia przez wiele kobiet figury – dużego biustu, wąskiej talii i odpowiednio szerokich bioder. Odpowiednio, bo widać, ze są, tworzą razem z resztą jej atutów ładną i symetryczną klepsydrę, jednak nie utrudnią jej życia poprzez klinowanie się w ciasnych przejściach. Nadal jednak ma świadomość, że jej figura sama z siebie taka zawsze nie będzie, jednak dzięki odpowiednim ćwiczeniom udaje się jej utrzymać płaski brzuch, długie nogi i przeciętnych rozmiarów pupę w dobrej kondycji. Ma świadomość, że jej atuty swoje ważą, więc nawet nie walczy tak z wagą, która obecnie wynosi w zaokrągleniu sześćdziesiąt jeden kilo. BMI w normie, czego więc się tutaj czepiać, prawda? Nancy niej jest też jakoś strasznie wysoka, podbija lekko pod metr siedemdziesiąt, ale przekracza tę magiczną liczbę tylko na obcasach. Nie dużo, co będziemy się tutaj czarować – już jej młodsza siostra, ta smarkula wkrótce dwudziestoletnia ma prawie metr osiemdziesiąt! Ale nie żeby Nancy czuła się z tym źle, ba! Sama uważa, że ten wzrost jest dla niej idealny – nie jest znowu jakoś strasznie niska, że tonie w tłumie i tylko pies tropiący ją znajdzie, ani też jakoś okropnie wysoka, aby musieć rezygnować z wysokich obcasów, w których zakochała się dobre dziesięć lat temu.

W oczy rzuca się bladość jej cery. Nancy nigdy nie lubiła się opalać, a to tylko dlatego, że nawet godzina spędzona na błogim wylegiwaniu się na słońcu sprawiała, że znienawidzone przez nią piegi, których istny wysyp ma na ramionach, ciemniały i mnożyły się w zaskakującym tempie. Co jeszcze tyczy się piegów – ma ich nieco na policzkach i nosie. Nie tak dużo, jak na ramionach, ale to również. W sumie dodają jej uroku, ale Nan wychodzi z założenia, że szpecą ją bardziej niż cokolwiek innego i starannie zakrywa je tylko wtedy, gdy szykuje się jakieś większe wyjście. Bardzo dba o swoją skórę, wydaje fortunę na rozmaite kremy i balsamy, dzięki czemu jest ona jedwabiście miękka i delikatna. Można odnieść wrażenie, że kobieta jest z porcelany, że każde uderzenie może się skończyć ogromnym siniakiem. Równie dużo uwagi poświęca swoim włosom, o których też warto nieco wspomnieć. Taki klasyczny blond, wpadający w truskawkowy. Jednak ładnie jej w tym kolorze, co sama przyznaje. Włosy kobiety falują się, by gdzieś tak pod koniec zacząć mocniej się kręcić. Sięgają one bioder i są dość delikatnej budowy, mimo to Nan podcina je tylko wtedy, gdy zniszczone końcówki wręcz o to wołają. Nigdy się jej nie podobały krótkie włosy u kobiet, dlatego też drży na samą myśl, że kiedyś będzie musiała je ściąć, by na przykład zająć się dzieckiem. O zgrozo!

Ma owalną twarz, na której idzie dostrzec urocze dołeczki w policzkach, które pojawiają się przy każdym uśmiechu. Gdyby jednak nie odpowiednio stosowany makijaż, ludzie często braliby ją za licealistkę. Rysy jej twarzy są na tyle delikatne, że wiele osób odejmuje jej faktyczny wiek. Niby dobrze, ale jak zapomni dokumentów, musi czasem zrezygnować z drinka i zadowolić się oranżadą. Ma duże, okrągłe oczy o niebieskich tęczówkach, które otaczają dość ciemne, długie, gęste rzęsy. Brwi są widocznie ciemniejsze od reszty włosów, odpowiednio regulowane – nie ciągnie ją do brwi będących reklamą Nike, prosty nosek, wąskie, jasnoróżowe usta, które skrywają zadbane i męczone swojego czasu aparatem ortodontycznym zęby… I tyle jeśli chodzi o ogólny aspekt wyglądu tej kobiety.

Oczywiście pewne przymioty bardzo jej odpowiadają, lubi wykorzystywać swoje atuty, odpowiednio podkreślone. Lubi eksponować swoje ciało – nie znaczy to co prawda od razu, że chodzi na wpół naga, ale po prostu lubi pokazać trochę dekoltu i nóg. Chętnie przywdziewa ubrania w odcieniach szarości i fioletu, sporo w jej garderobie również czerni, mniej czerwieni czy różu, ale też się takie kolory tam znajdą. Najczęściej nosi różne sukienki – im więcej koronek i falbanek tym lepiej, chociaż małe czarne też lubi, kostiumy biurowe, marynarki, żakiety, spódnice ołówkowe i wspomniane wcześniej szpilki. Uwielbia podkreślać swoje nogi, ma sporą kolekcję pończoch, podwiązek, pasków, rajstop i zakolanówek, i chociaż dla wielu kobiet chodzenie tak na co dzień to czysta głupota, po prostu zawsze musi mieć na sobie jakiś ładny komplet bielizny. Czy to stanik i majtki, czy kombinacja – grunt, że jest praktyczny w pewnych sytuacjach. Spodnie nosi tylko w swoich czterech ścianach, do pracy preferuje zazwyczaj wygodę, więc gdy jest sama nie stroi się tak bardzo i zakłada wszystko co miękkie, wygodne i urocze, nawet takie kapcie-króliczki.




...charakternej bestii spokrewnionej z leniwcem

Dwa słowa: pyskata baba. Nie brzmi to co prawda za ładnie, ale jest najbliższe prawdzie. Nancy jest wyszczekana i nie lubi, gdy ktoś się z nią nie zgadza. Typowa kobieta, chciałoby się powiedzieć. U Nancy wynika to bardziej z rozpieszczenia – po rozwodzie matka spełniała wszystkie jej zachcianki, ojciec również, dręczony wyrzutami winy podsyłał jej coraz to częściej prezenty w postaci ubrań, kosmetyków czy pieniędzy i… Nic dziwnego, że wyrosła na nierozumiejącą słowa „nie” osobę. Zawsze domaga się tego, co najlepsze i dziwi się, jak nie może tego dostać.

Generalnie nie jest jednak złą osobą, jednak ma kilka dość istotnych rys na charakterze. Przede wszystkim jest dość nieprzystosowana do życia w większej gromadzie. O ile w sprawach biznesowych daje sobie radę, jest czarującą, inteligentną i intrygującą businesswoman, to jednak na gruncie prywatnym zachowuje się dość niedojrzale. Miewa niekoniecznie inteligentne pomysły, które co prawda sama odrzuca, jednak są one tak absurdalne, że jedynym właściwym komentarzem jest uprzejme milczenie. Dlatego też ma niewielkie grono bliższych znajomych, którym chyba dopłaca, aby z nią wytrzymywali. Pomimo sławy sodówka nie uderzyła jej całkowicie do głowy, bo nadal ma w sobie dużo pokory i uprzejmości. Jest też bardzo pomocna, a jeśli nawet nie może w danej chwili kogoś wysłuchać, zawsze stara się śledzić sprawę na bieżąco. Co zasługuje na pochwałę to to, że nie obnosi się ze swoim sukcesem. Nie chwali się majątkiem, jaki zbiła na swoich książkach, po prostu zachowuje to dla siebie – właściwie to przede wszystkim dlatego nie podpisuje swoich powieści swoim prawdziwym nazwiskiem. Owszem, jest świadoma swojego talentu, ale nie czuje się dobrze, jak ktoś się czymś przed nią chwali. A jak to się mówi - nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Sama też nie lubi być chwalona przy innych, bo później zawsze nie może nic napisać z zachwytu nad własnym stylem. I teraz przechodzimy do następnego punktu.

Jest pracoholiczką. Nawet przy obiedzie musi sobie coś skrobać na serwetkach, a wtedy, gdy nie ma na czym pisać, zwykła układać opisy i dialogi w myślach. Wykazuje się przy tym niezłą podzielnością uwagi, bo jakimś cudem zawsze odpowiada w takich momentach dość przytomnie. Dość, chociaż kilka razy zdarzyło się jej popatrzeć na kogoś tępo, mrugnąć i jedynie przechylić lekko głowę. Zazwyczaj wszyscy jej to wybaczali – wiadomo, artystka, odpłynęła myślami za głęboko i cóż, można to jeszcze przemilczeć.

Chociaż jest optymistycznie nastawiona do życia i czasami aż promieniuje niezdrową radością, potrafi zachować powagę. Wie, kiedy powinna się zamknąć, a kiedy usiąść i przeprowadzić rozmowę z kalibru tych poważniejszych. Nie lubi jednak włazić nikomu do życia z butami, chociaż czasami odczuwa pokusę – aż ją skręca! – aby kogoś przepytać i nakłonić do zrzucenia tego, co mu leży na wątrobie. Na szczęście robi to tylko wobec tych osób, które dobrze zna i wie, że mają świadomość, iż zachowa to wszystko dla siebie.

Można spokojnie ją nazwać inteligentną. Ładnie się wysławia i zaskakuje rozmówców rozmaitymi ciekawostkami, tak, aby umilić konwersację. Uwielbia rozmawiać z ludźmi i poznawać nowe osoby. Czasem przebiera się i incognito idzie do ulubionej kawiarni, gdzie nawiązuje rozmowę z niby to losowo wybranym mężczyzną, który przykuje jej uwagę. Wymyśla sobie wtedy nowe nazwisko i życiorys, a że interesuje się wszystkim po trochu, całkiem jej to ułatwia. Raz udaje nauczycielkę historii, raz pielęgniarkę - tak, aby trochę ubarwić swój żywot. No bo jednak bycie pisarką jest trochę nudne. Pisanie, wieczorki autorskie, podpisywanie książek, latanie po księgarniach i wydawnictwach, korekty, latanie za natchnieniem... Aż się marzy o jakiejś odskoczni...

Ma jednak dość gwałtowny temperament, którego nie jest w stanie czasami okiełznać. Gdy się zezłości, potrafi zdemolować całe mieszkanie, zużyć cały podręczny arsenał wulgaryzmów i obelg (w takich momentach jest zatrważająco kreatywna w temacie) i do tego jeszcze rzucić w nieszczęśnika krzesłem. Ktoś się zastanawiał, czemu ideał jakiejś tam części populacji jest wieczną singielką? No właśnie. Jej wybuchy złości są tak spektakularne i wymagają takich pokładów cierpliwości od drugiej strony, że nawet cały legion buddyjskich mnichów po jakimś czasie miałby jej po prostu dość.




– Jak facet komplementuje konkrety, to jest miły. Jak szczegóły, to mu się podobasz.
– Może się zdziwisz, ale byłam zdecydowanie szczęśliwsza bez tych informacji...



Wisienka na torcie dla efektu

Czyli zakończenie wspólnych katuszy




Chyba zaczynam się starzeć.
Albo po prostu mam wszystkiego dość, wiesz?

*tu kiedyś będzie ładna historia*




Garstka ciekawostek tak dla smaku

Nie ma prawa jazdy.

Mieszka sama w całkiem ładnym apartamencie z kilkoma zwierzakami. Mianowicie dwoma świnkami morskimi, kotem i kilkoma rybkami.





_________________


{ wordsthoughts ◆ theme }
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
was he yours if he wanted me so bad?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Teatr zamknięty w szklanym pudełeczku... :: Kartoteka :: Karty Postaci-
Skocz do: